Przejdź do treści

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Nasza historia. Jak to się zaczęło

Zaczęło się w czasach, gdy o wszystko trzeba było walczyć, a jedynym kapitałem był fach w rękach. Marco to marka, która zrodziła się z szacunku do rzemiosła, przetrwała czasy transformacji i dziś łączy wielopokoleniową polską tradycję z włoskim zamiłowaniem do piękna.

Prima Aprilis, który okazał się planem na życie

Był 1 kwietnia 1989 roku. Czas, w którym upadały wielkie państwowe fabryki, a rynek uczył się wszystkiego od nowa. Marek Malinowski, świeżo upieczony absolwent studiów, zamiast szukać gotowych rozwiązań, postanowił zaryzykować i wykorzystać to, co miał we krwi.

"W mojej rodzinie od pokoleń pracowało się przy skórze i obuwiu. Były garbarnie, był przemysł, była znajomość materiału, zapachu skóry, rzemiosła. To z tej tradycji wziął się pomysł, żeby spróbować — i zacząć produkować buty." – wspomina Marek Malinowski, założyciel marki.

Zdał egzamin czeladniczy i w rodzinnym domu pod Radomiem założył swój pierwszy warsztat.

"Skala była mikroskopijna. Kupiłem 30 par kopyt do obuwia męskiego i to był mój cały kapitał startowy. Materiałów brakowało, skóra była towarem trudnym do zdobycia. Robiliśmy więc buty z tego, co było dostępne. Szybko okazało się, że to kobiety najbardziej doceniły naszą jakość, dlatego marka w pełni skupiła się na obuwiu damskim." .

Zapach skór, rzemiosło i ludzie

Przez 37 lat w firmie zmieniło się wiele, wybudowano nowoczesny zakład, ale jedno pozostało niezmienne, szacunek do ludzi i rzemiosła. Zespół to wciąż zżyta społeczność, a niektórzy, jak niezastąpiony Pan Adam, są z marką niemal od pierwszego dnia. To w tym świecie dorastał Przemek, syn Marka i obecny właściciel firmy.

"Urodziłem się już w czasach, gdy produkowano u nas obuwie w domu. Można powiedzieć, że zapach skóry i kleju obuwniczego nie był mi obcy od pierwszych dni życia. Często przesiadywałem z pracownikami, którzy tworzyli buty, zajmując się mną przy okazji." – opowiada Przemek.

Dziedzictwo naturalnie przeszło na kolejne pokolenie.

Kierunek: Włochy

Szybko zrozumieliśmy, że aby tworzyć buty dobrej jakości, musimy uczyć się od najlepszych w Europie i nie możemy chodzić na skróty.

"Inspiracje? Te zdobywało się w terenie. Targi w Poznaniu, potem Bolonia, Mediolan. Oglądanie, uczenie się, porównywanie. Każdy wyjazd to nowa lekcja wzornictwa, technologii, myślenia o produkcie. I tak, krok po kroku, bez skrótów, Marco zaczęło nabierać kształtu."

Kilkanaście lat później, Przemek poszedł o krok dalej i wyjechał na studia do Włoch. Kierunek niedaleko Civitanova Marche, absolutnej kolebki najlepszych europejskich komponentów obuwniczych, był celowy. Chciał perfekcyjnie opanować język i zbudować bezpośrednie relacje z dostawcami najszlachetniejszych materiałów. Dzięki temu dziś w Marco Shoes polskie, pieczołowite rzemiosło spotyka się z najwyższej klasy włoskimi skórami.

Marco dzisiaj

Rok 2020 i globalna pandemia były dla nas momentem, w którym postanowiliśmy w pełni skupić się na rozwoju autorskiej marki, Marco.

Wciąż jesteśmy firmą rodzinną. Pracuje tu Przemek, jego żona, brat Piotrek, a założyciel Marek cały czas dogląda produkcji. Tworzymy buty, ponieważ wierzymy w to samo proste założenie, co 37 lat temu: jeśli robisz coś uczciwie, konsekwentnie i z pasją, znajdziesz ludzi, którzy to docenią.

Naszą historię piszemy od 1989 roku.

Witaj w rodzinie Malinowskich